2l-darł głowę ruchem
lokata strukturyzowana |Mapa Polski |żarówki samochodowe
„2()(l
darł głowę ruchem, który wydał mi się nieco egzaltowany. Słyszałem już, że jest w Polsce i że usunął sobie trzy litery z nazwiska, ale mimo to byłem zaskoczony i nie wiedziałem, jak z nim rozmawiać. Wlókł mnie pod rękę, w upał, w słońce, i co kilkanaście kroków zatrzymywał się, żeby mi zajrzeć w twarz. — Jak ty to przeżyłeś — Ciągnął mnie dalej, przystawał, rozglądał się — Przed wojną był tu jakiś bar, prawda... — Zdejmował ciemne szkła i patrzył na mnie rozszerzonymi oczami — Więc przez te wszystkie lata byłeś tutaj Tak, wiem, zaangażowałeś się. Trzeba się będzie napić wódki, jeszcze nie wszystko rozumiem...
— nie wszystko rozumiał, ale kiedy mu próbowałem tłumaczyć, słuchał nieuważnie. Dopytywał się o kobiety. Wypił już sporo i zamykając oczy powtarzał — Patetyka. Paletyka. — Chciał spędzić noc z polską kobietą, rozglądał się za jakimiś dziewczynami w barze, mówił o ziemi i nasieniu. Potem wspomniał, że ma obywatelstwo amerykańskie. — Więc przeżyłeś to... te lata — Wiedziałem, że nie żąda odpowiedzi, trzeba było siedzieć cicho i pozwolić mu pić. Dykcja mu się przez te lata zmieniła, wymawiał padżedżyka, padżedżyczny..., czuło się w nim trzecią narodowość, nie był już stąd i nie był jeszcze stamtąd, lecz twierdził, że jego syn będzie prawdziwym Amerykaninem; mówił to przecierając szkła. W końcu zajęły się nim „dewizówki" z baru, zostawiłem go na parkiecie w dziwnych pląsach tańczył z przymkniętymi oczami, wyciągając przed siebie ręce, a jakiś pejsaty blondas o fioletowych powiekach osuszał mu chusteczką twarz.“(9)
Szafa |Bwin |Okna
„2()(l
darł głowę ruchem, który wydał mi się nieco egzaltowany. Słyszałem już, że jest w Polsce i że usunął sobie trzy litery z nazwiska, ale mimo to byłem zaskoczony i nie wiedziałem, jak z nim rozmawiać. Wlókł mnie pod rękę, w upał, w słońce, i co kilkanaście kroków zatrzymywał się, żeby mi zajrzeć w twarz. — Jak ty to przeżyłeś — Ciągnął mnie dalej, przystawał, rozglądał się — Przed wojną był tu jakiś bar, prawda... — Zdejmował ciemne szkła i patrzył na mnie rozszerzonymi oczami — Więc przez te wszystkie lata byłeś tutaj Tak, wiem, zaangażowałeś się. Trzeba się będzie napić wódki, jeszcze nie wszystko rozumiem...
— nie wszystko rozumiał, ale kiedy mu próbowałem tłumaczyć, słuchał nieuważnie. Dopytywał się o kobiety. Wypił już sporo i zamykając oczy powtarzał — Patetyka. Paletyka. — Chciał spędzić noc z polską kobietą, rozglądał się za jakimiś dziewczynami w barze, mówił o ziemi i nasieniu. Potem wspomniał, że ma obywatelstwo amerykańskie. — Więc przeżyłeś to... te lata — Wiedziałem, że nie żąda odpowiedzi, trzeba było siedzieć cicho i pozwolić mu pić. Dykcja mu się przez te lata zmieniła, wymawiał padżedżyka, padżedżyczny..., czuło się w nim trzecią narodowość, nie był już stąd i nie był jeszcze stamtąd, lecz twierdził, że jego syn będzie prawdziwym Amerykaninem; mówił to przecierając szkła. W końcu zajęły się nim „dewizówki" z baru, zostawiłem go na parkiecie w dziwnych pląsach tańczył z przymkniętymi oczami, wyciągając przed siebie ręce, a jakiś pejsaty blondas o fioletowych powiekach osuszał mu chusteczką twarz.“(9)
<<<< Mimo silnego napięcia
| Cavy nacisnął nogą >>>>
Szafa |Bwin |Okna