Panna patrzy na niego
„Panna patrzy na niego i milczy.
— Naturalnie, że nie rewidowałem u pani, klucz od kufra leży tam, gdzie go pani położyła. Siedziałem tylko i wniosłem do protokułu oświadczenie pani.
Panna milczy. Ale bardzo się obawia, by przy244 jueiele jej nie przemówili, by Antoni Moss nie uderzył się w swą kieszeń na piersiach i powiedział — Tu leżą listy hrabiego do panny, spróbuj pan podejść i zabrać je!
Samobójca dłużej nie milczy, mówi — Okazuje się, że niebezpieczna to rzecz mieszkać pod jednym dachem z hrabią Fłemingiem i rozmawiać z nim.
Sołtys zaskoczony — Taak Co
— Jestem jednym z tych, którzy z nim rozmawiali.
—Ja też, — mówi Moss, nie podnosząc wzroku. Panna w obawie — Ależ nie! Przestańcie! Sołtys pyta — Rzekł pan „hrabia". Czy on był
hrabią
— Więc nawet tego pan nie wie! — pyta samobójca w odpowiedzi i czyni wrażenie, jak gdyby nigdy nie spotkał podobnej ignorancji.
Wierzył sołtys w hrabiego, czy nie, w każdym i iic pojął, że miał przed sobą wrogo nastrojone towarzystwo i mówi na zakończenie — No, ja żalu i wiłem swoją sprawę tutaj! — Poczem kłania Mię i rękę podnosi do ugalonowanej czapki. Odchodzi.
Jego pożegnanie było wszak przyzwoite i to pogodziło 7. nim bardzo całe towarzystwo. Przytem pragną! zasłużyć on sobie na ostrogi—o tem wiedziiiło panna dEspard od Daniela — usiłowajj“(14)